• 6 rzeczy, które mogą Cię zaskoczyć w Wielkiej Brytanii

    Autor:   |   3 marca, 2016 Komentują 0

    Planujesz podróż do Wielkiej Brytanii? A może jakiś dłuższy pobyt? Podpowiadamy, co może zaskoczyć obcokrajowca na miejscu.

    1. Proszę, dziękuję, przepraszam, proszę, dziękuję, przepraszam…

    Formy grzecznościowe nade wszystko! Nauczycielki języka angielskiego w szkole średniej, mimo że najczęściej ich znajomość języka pozostawiała wiele do życzenia, w tej kwestii miały rację: żadne prawdziwe brytyjskie zdanie nie może zostać utworzone bez dziesięciokrotnego użycia „excuse me”, „sorry”, „please” czy „thank you”. Przepraszać należy za wszystko. Dziękować również, nawet jeśli nie dziękujesz, a zwracasz się z prośbą.

    2. Autobus czerwony przez ulice mego miasta mknie…

    Jeśli planujesz przemieszczanie się po Londynie autobusami miejskimi, uzbrój się w cierpliwość! Po pierwsze: nie traktuj na poważnie rozkładów jazdy: ich autorzy mają najwidoczniej duże poczucie humoru bądź są niepoprawnymi optymistami, twierdząc, że autobusy kursują co 5-6 minut… W rzeczywistości czas oczekiwania może się wydłużyć nawet do 30 minut. Po drugie: nie daj się zaskoczyć kierowcy, który w połowie trasy autobusowej może nieoczekiwanie zmienić zdanie odnośnie przystanku końcowego…Po trzecie: pamiętaj, że każdy przystanek autobusowy jest na żądanie: musisz dać znać kierowcy, że chcesz wsiąść i wysiąść (przycisk STOP).

    3. Angielskie kurki…

    Początkowo korzystanie z angielskich umywalek i zlewów może okazać się nieco kłopotliwe, a nawet skończyć się niewielkim poparzeniem… Dlaczego? A no dlatego, że dwa osobne kurki zbijają niedoświadczonego turystę z pantałyku. Przyzwyczajony do regulowania temperatury wody jednym kurkiem, to samo stara się zrobić tutaj, z tą jednak różnicą, że tutaj grozi to małym poparzeniem lub odmrożeniem. Pamiętajcie o tym, by uniknąć bólu!

    4. O brytyjskich łazienkach kilka słów więcej…

    Brytyjskie łazienki i toalety na przestrzeni swych kilku metrów kwadratowych kryją wiele tajemnic. Prócz wspomnianych kurków, kolejną zagadką – i zagadką na miarę zagadek Sfinksa – jest sposób włączenia oświetlenia. Nie jeden turysta po bezskutecznych poszukiwaniach włącznika we wszystkich łazienkowych zakamarkach, koniec końców daje za wygraną… A wystarczyłoby jedynie pociągnąć za ten dziwny sznurek zwisający z sufitu…

    Na tym jednak nie koniec… W brytyjskich łazienkach najczęściej nie znajdziesz żadnego gniazdka, ewentualnie jedynie mało przydatne gniazdo do golarki. Suszenie włosów, ładowanie elektrycznej szczoteczki do zębów i inne czynności wymagające użycia prądu wykonuje się więc w innych pomieszczeniach.

    5. Wtyczki i gniazdka

    Brytyjskie wtyczki i gniazdka to oddzielny temat. Kwadratowe paneliki z trzema podłużnymi otworami tworzącymi jak gdyby trójkąt znacznie różnią się od znanych w Polsce gniazdek. Tak skonstruowane wtyczki wymagają, rzecz jasna, odpowiednich, trzybolcowych wtyczek, które zawsze zaopatrzone są w bezpiecznik.

    Pamiętaj także, że na wszystkich brytyjskich gniazdkach znajdziesz niewielki włącznik regulujący dopływ prądu. Nawet rdzennym Brytyjczykom zdarza się niekiedy zapomnieć o konieczności jego włączenia!

    6. W piżamie po chleb?

    Nie zdziw się, gdy podczas pobytu w Anglii zobaczysz kogoś w piżamie czy wałkach na głowie na przystanku autobusowym czy też robiącego zakupy w supermarkecie. Brytyjczycy mają bowiem większy dystans do siebie i nie przejmują się swoim wyglądem na tyle, by w celu zakupu kilku bułek na śniadanie wyciągać z szafy swoje najlepsze ciuchy i spędzić pół godziny przed lustrem przymierzając je.

    A może jest coś, co Was zaskoczyło? Podzielcie się wrażeniami!

    TAGI: , , ,