• Buda i Pest w jednej podróży

    Autor:   |   11 listopada, 2014 Komentują 0
    budapeszt

    10565665_10204367012688152_1196299867_o            Kolejna relacja na jesienny czas. Zapraszam z kubkiem gorącej kawy lub herbaty do poczytania o tym, co działo się w piękny jesienny weekend. Szybkie urwanie się z pracy, raz dwa na dworzec autobusowy. No i co dalej? Z jakiego stanowiska może on jechać?

    – Informacja płynąca z okienka: Yyy… gdzieś pomiędzy dziewiątym a dwunastym stanowiskiem na górnej płycie (Konkretna i rzeczowa odpowiedź bardzo nas pocieszyła).
    Coś podjeżdża, coś odjeżdża, ale nadal nie Nasz autobus.
    W końcu wyłania się istny wehikuł czasu, który swoje lata świetności już dawno ma za sobą i ewidentnie nie pachnie nowością. Bez żadnej tabliczki, że to do Budapesztu, ale przemiły Pan kierowca, który mówił tylko po węgiersku skinieniem głowy potwierdził odpowiedni kierunek.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                             Mamy nadzieje, że ten węgierski wesołek dowiezie nas w jednym kawałku – do naszych kochanych bratanków. No i dowiózł, wysadził gdzieś, nawet nie mówiąc, że to koniec trasy.   No dobra, łapiemy metro do centrum, szybko odnajdujemy hostel i przez chwilę lustrujemy najbliższą okolicę.

    Jak zawsze czas na weryfikacje: Czy to faktycznie nasi bratankowie? Zdecydowanie nie! Języka nie zrozumie nikt, no chyba, że jacyś nadludzie. Bez problemu można spacerować po mieście, z czym mocniejszym, a ilość bezdomnych przekracza moje wyobrażenie i przebija w statystykach ilość lokatorów pod chmurką z Rzymu lub Mediolanu.

    IMG_1464IMG_1419IMG_1430IMG_1436IMG_1450IMG_1480IMG_1509IMG_1528IMG_1580IMG_1594IMG_1640

            Zbliża się wieczór oraz zasłużony odpoczynek przy Tokaju i Palince w miłej atmosferze. Posileni i rozgrzani udajemy się na wieczorny plener. I co rzuca się w oczy? Oświetlony Parlament!
    Nie samym Parlamentem jednak Budapeszt stoi, jest jeszcze Wzgórze Zamkowe i przepiękny Dunaj.

    IMG_1672IMG_1706IMG_1710IMG_1745IMG_1796IMG_1804IMG_1805IMG_1889IMG_1891

              Zmęczeni całodziennym spacerem szybko zasypiamy w swoich łóżkach z nadzieją, że kolejny dzień będzie równie piękny.

          Poranek jednak nie napawał optymizmem, pojawiła się potężna mgła nad miastem. Plan na dziś: jedziemy za miasto, na Górę Jana. Trochę spaceru, trochę środków komunikacji miejskiej, po drodze pojawił się pomysł, by pojechać kolejką zębatą no ale jak zawsze o tej porze roku trafiamy na remonty. Także trzeba korzystać po raz kolejny z alternatywy. Jak zawsze rada na przyszłość, korzystajmy zawsze z dobrodziejstw tego świata i sprawdzajmy wcześniej takie informacje w Internecie. My nie sprawdzamy, bo przecież nudzić się nie będziemy i zawsze uda nam się coś ciekawego wykombinować 🙂

    IMG_1817

         Wdrażamy plan alternatywny: jedziemy tramwajem aż na pętlę, a dalej pędzimy spalinową Kolejką Dziecięcą. Relikt przeszłości minionej epoki, którą pamiętają nieco starsi. Kolejka obsługiwana przez dzieciaki oczywiście z pomocą dorosłych, bo niestety bez nich się nie obędzie. Do tej pory zadaję sobie pytanie czy to forma zabawy, przygotowania do zawodu kolejarza, czy czysta praca. Osobiście nie widzę w tym żadnej atrakcji, wystraszone dzieciaki, dość nieporadne rządzą pociągiem. Szybki spacer przez las i jesteśmy na wieży widokowej, warto było, mgła zniknęła. Nie uwierzycie co udało Nam się dostrzec w oddali? Oczywiście Parlament, który chyba Nas prześladuje:-) Jak w większości panoram jakie się ogląda, stare z nowym, takie pomieszanie z poplątaniem czy to ma swój urok? Zapytajmy lepiej urbanistów 😉

    IMG_1868IMG_1855IMG_1856IMG_1851

            Miło było, ale czas zmykać na dół, bo ostatnia kolejka nam odjedzie i będzie trzeba iść piechotą przez nieznajomy las. Udało się zdążyć, jest i tramwaj za momencik, wracamy do centrum. Ostatnie spojrzenie na miasto po zmroku, powrót do hostelu i odpoczynek przed podróżą do domu i powrotem do życia codziennego.

    Tak się kończy nasza węgierska przygoda. Kolejne opowieści już wkrótce  😀

    eM