• RELACJE: Gdzie w słońcu skąpane palmy… I stoki czynne w marcu. Andaluzja 2011

    Autor:   |   3 kwietnia, 2011 Komentują 1
    naglowek1

    Pod palmy, pod palmy… Ostatnio widziane wiele miesięcy temu, podczas wrześniowego pobytu w Czarnogórze. Kojarzące się z ciepłem, morzem, wypoczynkiem. Długa zima wyjątkowo nas zmęczyła, dlatego takie myśli krążyły w towarzystwie od grudnia w zasadzie. Trzeba było ustalić kierunek, co wbrew pozorom nie jest sprawą łatwą. Mimo, że grupa jest bardzo mała, jedni kochają Włochy, ktoś wyspy na Morzu Śródziemnym, ktoś inny Maroko. Ostatecznie, po długich pertraktacjach stanęło na kompromisowej Hiszpanii, a konkretnie jej południowej części, Andaluzji.

    Dużym argumentem ‘za’ była perspektywa odwiedzenia legendarnego wręcz Gibraltaru, który w ostatecznym rozrachunku okazał się miejscem najbardziej polecanym.

    Zdecydowaliśmy się lecieć w II połowie marca, żeby nie było już obaw co do pogody, a ceny wciąż pozostawały pozasezonowe. Od 29 marca startują połączenia bezpośrednie z Krakowa do Malagi, ale uznaliśmy, że zdecydowanie chcemy być tam wcześniej. Po analizie cen zdecydowaliśmy się lecieć do Malagi i tam utworzyć bazę wypadową. Malaga nie jest ani największym, ani najważniejszym miastem w regionie, ale jej niewątpliwym atutem jest położenie na Costa del Sol, no i dobra pogoda o tej porze roku.

    Dość ciekawe okazało się połączenie. Otóż udało nam się znaleźć dość tanie loty, z przesiadkami w obie strony- tam w Weeze, z powrotem na Skavsta. Miało być to dodatkową atrakcją, jako że nikt z trzyosobowej ekipy nigdy jeszcze nie stąpał po szwedzkiej ziemi. Bilety na w sumie cztery loty, wszystkie ryanairem, kosztowały nas niecałe 280 zł od osoby.

    Najważniejsze zadanie wykonane, teraz należało znaleźć noclegi (w sumie wyszło nam 7 nocy), zadbać o plan wyjazdu, ubezpieczenie i inne formalności. Ubiegłoroczne doświadczenie nauczyło nas, że o tej porze roku niezwykle atrakcyjna jest oferta wypożyczalni samochodów, co po raz kolejny potwierdziło się. Zdecydowaliśmy się 2 noce spędzić w stolicy Andaluzji, Sewilli, a pozostałe w Maladze. Przy czym, po raz kolejny postawiliśmy na opcję budżetową, więc ostatecznie znaleźliśmy niezwykle tanie noclegi w dużej miejscowości turystycznej oddalonej o niecałe 20 km od Malagi. Hotel o standardzie 4 gwiazdek oferował także czteroosobowe apartamenty w rewelacyjnej cenie niecałych 29€ za noc (nieco ponad 7€ na głowę przy 4 osobach). Z autem taka odległość nie stanowiła żadnego problemu.Poza tym, ceny noclegów w większości miast zaczynają się od 12 – 13€ za osobę.

    Trochę strachu napędziła nam mała ilość czasu na przesiadkę na lotniskach (ok. 2 godzin), ale obyło się bez komplikacji. Dokładnie zgodnie z planem wylądowaliśmy w Maladze. Trochę zamieszania z wypożyczalnią aut, która nie posiadała biura na terenie terminalu (konieczne było podwiezienie nas przez specjalnego, darmowego busa do siedziby) i już byliśmy w drodze do Sewilli. O hiszpańskich drogach można napisać wiele i w żadnym zdaniu nie pojawi się opinia krytyczna. Prawie 2,5 tys. km dróg ekspresowych (bezpłatnych!) w jednym tylko regionie robi wrażenie… Bez żadnego pośpiechu (co jest dla nas urlopową dewizą), po 2,5 godzinie minęliśmy rogatki stolicy Andaluzji. No i tutaj zaczęły się schody. Nasz nocleg znajdował się w samym sercu starego miasta, a jego znalezienie zajęło nam ponad 2 godziny. Stąd rada – jeśli pójdziecie za naszym przykładem i wybierzecie się autem do tego miasta, zostawcie je poza ścisłym centrum i przejdźcie się do miejsca docelowego. Oszczędzi to Wam czasu i nerwów. Mnogość jednokierunkowych, nieoznakowanych na mapie uliczek i brak miejsc parkingowych zdecydowanie mogą zepsuć tam nastrój. W końcu jednak udało się!

    Trzeba to przyznać – Sewilla jest piękna i ma w sobie to hiszpańskie coś, czego zdecydowanie brakuje w naszych miastach. Jakieś inne myślenie rządzących, patrzenie w przyszłość, tworzenie miejsc, które bez dwóch zdań staną się atrakcjami turystycznymi. Przykład – przemierzasz spokojnie uliczki starego miasta, napotykasz same stare kamienice, niezwykle urokliwe, aż nagle natrafiasz na Plac Wniebowstąpienia. I tutaj wręcz estetyczny paraliż – budowane tam właśnie centrum wystawowe jest tak futurystyczne i niezwykłe, że zapiera Ci dech w piersiach. Wrażenia trudne do opisania. To jest ten element, który napotkasz wszędzie prawie w zachodniej Europie, a u nas, czy to z braku pieniędzy, wyobraźni czy polotu włodarzy (?) wydające się niemożliwym do osiągnięcia. Kolejnym przykładem są dworce kolejowe – prawdziwe perełki. Pachnące, nowoczesne, takie, które odwiedza się z przyjemnością. Mogą wpędzać w smutny nastrój, gdy porówna się je z naszymi budynkami kolejowymi.

    Parę słów o mieszkańcach – odnieśliśmy wrażenie, że Sewilla jest miastem ludzi młodych, wszędzie ich spotykaliśmy na ulicach. Przeczy to nieco wyobrażeniu o starzejących się społeczeństwach „starej Unii”. Ulice żyją bardzo intensywnie, warto przejść się nimi szczególnie w porze sjesty, gdy wszyscy wychodzą, by wypocząć i spotkać się ze znajomymi. Każdy zaułek natężeniem ludzi przypomina najbardziej turystyczne miejsca w naszych miastach. Było to zaskoczeniem, szczególnie, że w większej sporo Walencji spotykaliśmy głównie pojedyncze osoby. Może to ze względu na to, że byliśmy tam wcześniej (luty), a może im bardziej na południe, tym gorętsza krew?

    Co warto zobaczyć w mieście? Na pewno niesamowitych wrażeń dostarcza „zwykły” spacer ulicami starego miasta. Oprócz tego polecić mogę katedrę (jest ogroooomna) z wieżą (Giralda- wstęp 8€ bilet normalny, 2€ ulgowy do 25 roku życia), Plaza de Espana, Alcazar, ogrody Alcazaru, arenę korridy, Złotą Wieżę, nadrzeczny bulwar… Miejsc jest ogrom, wszystko zależy od długości pobytu. Andaluzja jest regionem flamenco, wieczory tego tańca odbywają się praktycznie codziennie – warto poznać lokalną kulturę.

    Po dwóch dniach spędzonych w interiorze wsiedliśmy znów do auta, by poznawać inne rejony tego jakże pięknego regionu. Tym razem za dnia, zobaczyliśmy, co Andaluzja może mieć nam jeszcze do zaoferowania. Późnym popołudniem dotarliśmy do Torremolinos – naszej kolejnej bazy. Zakwaterowaliśmy się w hotelu i snuliśmy plany na kolejne dni, o których napiszę w kolejnej części relacji.

    Zapraszam do czytania!

    [nggallery id=1]

    TAGI: , , ,